Zajwka

Mam „zajawkę na psy”.

Cześć, dziś chcę się z Wami podzielić tajemniczym pytanie z tytułu. Czym jest zajawka? Oto tłumaczenie z Wikipedii – Zajawka – to już w zasadzie archaizm i raczej nie słyszy się go na nowszych płytach. Słowo zostało bardzo mocno wyeksploatowane w okresie pierwszego boomu na hip-hop, w latach 2001-2005. Jest synonimem „pasji”/„entuzjazmu”. Co ciekawe, wcześniej funkcjonowało jako odpowiednik „teasera”/”trailera”/”sampla”.

No i tyle by było w teorii, ale czemu o tym piszę w kontekście psów? Bardzo często spotykam się, z tym określeniem u ludzi, którzy uważają, że ich „zajawkowa wiedza” jest wystarczająca, by dawać rady w internecie, czy podważać pracę wykwalifikowanych trenerów i behawiorystów. Dobrze mieć pasję, ale czy naprawdę to już jest coś z czym możemy wyjść „do ludzi”. Oczywiście to zależy. Jeśli nasza wypowiedź w mediach jest sprawdzona, nie sieje hejtu i pomoże danej osobie, to jak najbardziej. Często jednak sam entuzjazm nie wystraczy, bo internet przyjmie wszystko. Ja jako osoba będąca na półmetku kursu trenera, pracująca z psami praktycznie od 2012 roku, bywająca na przeróżnych seminariach, webinariach, nie czuję się, aż tak bardzo na siłach, by komentować wszystko i wszystkich. Myślę, że ludzie powinni bardzo uważać co i jak komuś radzą, bo może to przynieść większą krzywdę niż pożytek. Oczywiście można się poradzić, ale najlepiej samemu przemyśleć i posprawdzać w różnych źródłach. A najgorzej jak tacy „zajawkowicze” wchodzą w polemikę z ludźmi, których widza poparta jest latami pracy. Prosty przykład – kiedy boli nas noga, szukamy w internecie dlaczego, smarujemy maścią, korzystamy z rad innych internetowych wymiataczy, jednak gdy to wszystko nie zdaje rezultatu, idziemy do specjalisty, jakim jest ortopeda. To samo jest w przypadku psów. Za darmo nic nie ma, niestety, możemy załagodzić coś, wyciszyć, ale gdy jest prawdziwy problem najlepiej udać się do sprawdzonego specjalisty.

Podsumowując moim zdniem sama „zajawka, pasja, hobby, entuzjam nie wystarczy, by wykłucać się w internecie, dawać solidne rady i polemizować z ludźmi z doświadczeniem. Czasem warto odpuścić, żeby nie narobić sobie „bigosu”. W social mediach nic nie znika, wszystko zostaje na zawsze. Wydaje nam się, że jesteśmy anonimowi, a to nie prawda. Jeśli nie jesteśmy ekspertami albo chociaż specjalistami, to nie zabierajmy głowu. „Milczenie jest złotem” i naprawdę warto czasem posłuchać, poczytać, sprawdzić, zanim się wypowiemy w wirtualnym świecie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *