Na starość nie ma lekarstwa

Już pod raz drugi, w tym roku, muszę pożegnać się z kimś kogo kochałam. Kimś kogo pierwszego poznałam w schronie… Dlaczego tak musi być? Czemu psy odchodzą tak szybko?


Pamiętam pierwszy dzień. Przyszłam do pierwszego lepszego boksu, a tam wychodzi czarna, niewiadoma kulka. Gryzaca wszystko i wszystkich. Myślałam, że to młody pies, ale okazało się, że jest już w podeszłym wieku. Płakałam nad jego boksem dość długo, ale pomyślałam albo teraz albo nigdy. Wzięłam smycz i poszliśmy na spacer. I tak zaczęła się nasza historia.

Mieszkał w domku blisko lecznicy żeby każdy miał na niego oko. Miał problemy z serduszkiem, ale udało mi się z tego wyjść. Po kilku miesiącach jego stan pogorszył się. Lekarz powiedział, że to starość i nie ma na to lekarstwa. Pracownicy postanowili, że będzie mieszkał w lecznicy. Wśród ludzi, w ciepłe, blisko Ani, jego ukochanej opiekunce. I tak mijały dnie, Halny poszuł się lepiej, plasajac po lecznicy i usmiechając się do wszytkich odwiedzających schronisko. Upał nie działał na niego zbyt dobrze jednak przetrwał i to. Myślałam, jesienią i zimą będzie mu lepiej… Myliłam się.


.
Dzis Halny już nie był w stanie się podnieść. Pracownicy podjęli decyzję o jego odejściu za tęczowy most…. Już nie cierpi. Już mi jest ciepło. Przy tej okazji zachęcam wszystkich do ADOPTOWANIA, nie kupowania psów. Halny był prawie całe życie w schronie, dajemy szanse starszym pisakom. Informacje o adopcji znajdziesz TU, albo w napisz do mnie, chętnie pomogę.


W takich chwilach często zadaje sobie pytanie, za czym my tak codziennie gonimy? Gdy świat się rozpada w jednej chwili mam ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w góry. Być może tak zrobię. Póki co…Halny… Nigdy Cię nie zapomnę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *